E K S T R A W E R T Y C Z N Y   O J C I E C   D Y R E K T O R

K A T E G O R I E
Całość (85)
Polityka(36)
Kultura(18)
Rozmaitości(16)
Ĺťycie(14)
P R Z Y J A C I E L E
Annie
BTD
Ewidentnie
Hemoroid
Kirek
Kilvanteer
Magnes
Nixos
Neurocide
Neurocide @ polter
Nolron
Trip
Zymnos (Sim)
O D W I E D Z O N Y
przez liczniki gości
P O P E Ł N I O N Y C H
notek: 85
S Z N U R K I
Oznaczenia na blogu
Underground Pub
Moorhold
Knight of Darkness
Jakub Wędrowycz
Basoofka
A R C H I W U M
[ 2021 ] 06 05 04 03 02 01 [ 2020 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2019 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2018 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2017 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2016 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2015 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2014 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2013 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2012 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2011 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2010 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2009 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2008 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2007 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2006 ] 12 11 10 09
P L A Y L I S T A
P O P I E R A M

Roman Giertych - strona




Najlepsze Blogi
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

notka popełniona 1 marca 2007 Polityka
PRORODZINNY ROMAN

A już myślałem, że dzisiaj nie będzie politycznie, ale "głowy" (prędzej ćwierćgłowy - to i tak za dużo) naszego państwa nie daja nam spokoju swoją głupotą. Dzisiaj w roli głównej znowu Roman tym razem stosujący główną amerykańską zasadę by w mówiono w mediach o tobie cokolwiek, nawet źle, byleby mówiono. I tak też się dzieje za sprawą prorodzinnej polityki naszego wspaniałego Romka. Tym razem, pośrednio wykorzystując pieniądze z naszych podatków, wysłał limuzynę rządową by przewiozła jego mamusię 200 metrów (słownie: dwieście metrów) do sklepu. Następnie kierowca, wspierając swą siłą, wziął siateczki i odwiózł mamusię do domu. Po skończonej imprezce limuzyna odwozi romusiową mamusię i romusiowego tatusia (tego od kreacjonizmu) do domu. Fakt, od takiej polityki rodzinom robi się łatwiej, lżej i przyjemniej...

Z ostatniej chwili - wiadomość sposnorująca dzisiejszą notkę:
Dziś rano Lech Kaczyński ogłosił ambitny plan dla IV RP, plan dostał kryptonim AKCJA WISŁA. Akcja ma polegać na pogłębianiu dna i trzymaniu się koryta.

komentarzy: 7 | Link


notka popełniona 1 marca 2007 Kultura
"INFILTRACJA"

"Infiltracja" (The Departed) Martina Scorsese wzorowana na thrilerze rodem z Hong-Kongu prezentuje się jak zwyczajowy sequel - czyli coś co nie jest w stanie osiągnąc poziomu pierwowzoru. Pewnie nie jeden się skrzywi, inny stwierdzi, że jestem niespełna rozumu w ten sposób oceniając laureata Oscara. Oscar o niczym jeszcze nie świadczy. Od dawna gala ta o impreza towarzyska z akademią filmową raczej ma coraz mniej wspólnego (w szczególności po 11 września).

Film opowiada o gangsterze w policji oraz policjancie, który zmuszony został do udawania gangstera. Niby nic nowego, ale Scorsese wyraźnie postawił na wewnętrzną walkę bohaterów skazanych na życie w ciągłym kłamstwie. I tak jak rola Di Caprio (policyjna wtyka w gangu) jest i pokazana i odegrana świetnie, tak bohater grany przez Matta Damona został spłycony do granic możliwości. Ciężar filmu opiera się na staczającym się na dno, zastraszonym, rozpadającym się psychicznie Di Caprio, który ukojenie odnajduje w lekach i stara się odaleźć swoją tożsamość. Matt Damon jest po prostu zwykłym karierowiczem, który boi się o stołek.

Jakca Nicolsona zawsze uwielbiałem. Nadal uważam go za jednego z najlepszych aktorów. Przy czym zapomnijmy o roli w "Infiltracji", w której jedyne ujęcie kiedy prezentuje się dobrze to, to w teatrze, kiedy wygląda jak, nie przymierzając, Lenin. Generalnie stara się tu zrobić z "belejakiego" szefa małego gangu niewiadomo jakiego demonicznego Cappo Tutti di Cappi.

Wątek miłosny wpleciony w tę historię potraktowany jest jak piąte koło u wozu i niemal tak samo do całej tej opowieści pasuje.

Reasumując film nie jest zły. Nawet dobry. Ale Oscara to Scorsese dostał już chyba z litości. Najlepszą częścią filmu jest muzyka, produkcji której dyrygował, człowiek legenda, Howard Shore. I ta muzyka "irlandzkiego" na wskroś Bostonu daje filmowi diwe oceny więcej.

Ocena: 6/10

I tu klimat irlandzko/szkocki w jaki wprowadziły mnie dudy.

komentarzy: 3 | Link


notka popełniona 7 marca 2007 Polityka
KONSEKWENCJA

Dura lex, sed lex - grzmiał już dość dawno Edgar "Gosiu" Gosiewski, kiedy na jaw wyszło, że Waltz spóźniła się z oświadczeniem majątkowym swojego męża. W każdy sposób pisiory chcą się pozbyć Waltz z prezydenckiego fotela. Ta przegrana w wyborach samorządowych jest solą w oku kaczorów. Dziwi mnie jedynie niekonsekwencja naszych głównych pisiorów, w szczególności w przestrzeganiu prawa. Kiedy przyszło do odwoływania Waltzowej to pisiory natychmiast zakrzyknęły, że trzeba literalnie trzymać się ordynacji samorządowej. Gosiu, z typową dla siebie bezczelnością, stwierdził Jeśli ktoś nie jest w stanie poradzić sobie z tak prostymi obowiązkami, to powstaje pytanie, czy podoła np. postępowaniu przetargowemu, które jest o wiele bardziej skomplikowane. Ciekawym dlaczego pisiory nie były za literalnym przestrzeganiem elementarnej zasady domniemania niewinności, o złamanie której powinien zostać oskarżony Ziobro (prezes Trybunału Konstytucyjnego, Jerzy Stępień, proponował postawienie Zera przed Trybunał Stanu - pisałem o tym tutaj). Wówczas Ziobro, z (również) wrodzoną bezczelnością, stwierdził w TVN24, że prezes Stępień powinien pójść dalej i postawić go przed trybunałem do spraw zbrodni w byłej Jugosławii, a być może nawet do spraw zbrodni w Ruandzie.

Kiedy Ka Czi zapomniał wspomnieć w swoim oświadczeniu, że zasiada w radach nadzorczych dwóch fundacji, to przecież też nic się nie stało...

Roman, dzięki temu, że stołek zachował ma dzisiaj wiele energii na edukowanie. I dlatego też opowie o tym, czym jest:
KONSEKWENCJA (Wilga) - 1. słowo często używane w l. mnogiej: KONSEKWENCJE ‘coś, co jest następstwem czegoś innego, wcześniejszego, wynik’: Troska o społeczne konsekwencje podwyżek cen. Nie sposób przewidzieć wszystkich konsekwencji takiego postępowania. 2. ‘stanowczość w postępowaniu i działaniu, wytrwała dążność do czegoś; robienie tak, jak się powiedziało, że się zrobi; trzymanie się przyjętych zasad, wytyczonego planu itd.’: Z żelazną konsekwencją realizował plan zdobycia władzy. Konsekwencja nie jest mocną stroną twojego postępowania.
KONSEKWENTNY ‘pełen konsekwencji, stanowczości w działaniu; rozumujący logicznie i według tego rozumowania postępujący’: Bądź konsekwentna, jeśli postanowiłaś zerwać z Andrzejem, to nie spotkaj się już z nim ani razu. Jako stronnictwo prowadzimy bardzo konsekwentną politykę - koniunkturalizmu zarzucić nam nie możesz. Mamy konsekwentny program edukacyjny.
łac. consequentia ‘następstwo’.


Na koniec multimedialne potwierdzenie knsekwencji pisiorstwa. W rolach głównych Złotousta Fotyga oraz Xero Krduplo Direttore. Tytuł - konsultowali czy nie?

komentarzy: 3 | Link


notka popełniona 7 marca 2007 Polityka
LIGA RZĄDZI, LIGA RADZI, LIGA NIGDY CIĘ NIE ZDRADZI

Większej walki o elektorat wewnątrz koalicji rządzącej, niż ta trwająca od kilkunastu dni, jeszcze nie było. Mamy tam dwie partie prawicowe, o zbliżonych poglądach (jedną skrajnie - skrajnie, drugą prawie skrajnie prawicowo - socjalistyczną ;) ) oraz demagogiczno - chłopsko - prawicowo - socjalistyczną. Chyba oczywistym jest "who is who". Każda z partii chce pokazać jakie to ma poglądy i jak bardzo się ich trzyma.

Tak jak będąc zajętym przez weekend, a tuż po nim nie bardzo miałem wenę na pisanie, tak dzisiaj, kiedy mam zajob w pracy, te wyliniałe capy z koalicji muszą mnie doprowadzać do szewskiej pasji i inspirować do popełnienia kolejnej notki ze świata polityki. Polityki pro rodzinnej.

Jak wiadomo bez Anusi "Pięknej" Sobeckiej nie można sobie wyobrazić frontu walki o rodzinę lepszą i bardziej polską. Tym razem Ania wpadła na kolejny doskonały pomysł. Mianowicie proponuje zlikwidować żłobki i wydłużyć urlopy macierzyńskie. Po wcześniejszym pomyśle posła Piłki o modelu rodziny wszechpolskiej można było się spodziewać takiej kontynuacji.
Samorządy się ucieszą, bo będą musiały finansować owy urlop, ale przecież zaoszczędzą na żłobkach. Co prawda będą musiały zorganizować nowe miejsca pracy dla osób zwolnionych ze żłobków. Z resztą nie. Większość z pracowników żłobków to kobiety - wystarczy wysłać je na urlop macierzyński, resztę na zasiłek i po kłopocie. W żłobkach zrobi się spotkania oazowe. Pracodawcy również będą zachwyceni - aż będą się rwali do zatrudniania kobiet, wiedząc, że w każdej chwili może taka jedna pójść na pięcioletni urlop macierzyński. Może w ogóle powinniśmy zakazać pracy kobietom? Każda będzie siedzieć na dupie w domu, zwolnią miejsca pracy dla mężczyzn, co skutecznie zlikwiduje bezrobocie. Brawo, brawo!

komentarzy: 7 | Link


notka popełniona 12 marca 2007 Kultura
"TESTOSTERON"

W ubiegłym tygodniu Ania wyciągnęła mnie do kina na "Testosteron". I bardzo dobrze, że dałem się wyciągnąć.

Andrzej Saramonowicz, autor sztuki (pierwowzór filmu), nakręcił film wraz z Tomaszem Koneckim, z którym stworzyli wcześniej "Ciało" i "Pół serio". I z czystym sumieniem przyznać muszę, że wyszedł im kolejny hit.

Akcja "Testosteronu" ma miejsce na weselu po ślubie, który się nie odbył. Kelner Tytus (w tej roli Borys Szyc) kończy przygotowania do wesela Kornela (Piotr Adamczyk). Jednak zamiast państwa młodych na imprezę wpadają trzej wściekli mężczyźni Stavros (Krzysztof Stelmaszyk), Fistach (Tomasz Karolak) oraz Robal (Tomasz Kot), którzy rzucają na ziemię pobitego Tretyna (Maciej Stuhr). Wkrótce dołącza do nich Kornel wraz z bratem Janisem (Cezary Kosiński). I to właściwie oni stanowią zbiorowego bohatera głównego.

Całość filmu to dialogi opowiadające w sposób przekoloryzowany o stosunkach damsko-męskich od rozpoczęcia takiego związku, poprzez współżycie aż do zakończeń wszelkiego rodzaju. Wszystko to podane w naprawdę doskonałej grze aktorskiej, rewelacyjnych tekstach i hasłach, które po kilkukrotnym obejrzeniu filmu wejdą na stałe do języka potocznego (napalony jak Arab na kurs pilotażu). Sceny przeplatają się niemal jak w "Rejsie" Piwowskiego. Przeplatane są kolorowymi mikrofilmikami - retrospekcjami, które zdecydowanie dają moment oddechu przed kolejnymi salwami śmiechu.

Nie mogę się oprzeć stwierdzeniu, że dawno tak się nie uśmiałem na polskim filmie. Polecam gorąco. Te kilkanaście złotych za bilet to na prawdę niewiele jak za tak dobrą dwugodzinną zabawę.

Ocena: 9/10

Jako zachętę dołączam zwiastun.

komentarzy: 4 | Link


notka popełniona 13 marca 2007 Kultura
HISTORIA KOMIKSOWO


"300". Kiedy wpadłem wczoraj, zachęcony ciekawym tytułem newsa na onecie, na zwiastun filmu "300" byłem w pełni zaskoczony. Filmowa wersja komiksowej wersji historii Europy (bitwa pod Termopilami) zabrzmiała na tyle interesująco by nacisnąć "play". Pierwsze co wydało mi się znajome to muzyka. Tak, Nine Inch Nails, z mojej ulubionej płytki "Fragile". Zestawienie urywków scen nakręconych w ciekawych barwach - ciepłych zawierających jednak wiele kontrastów. Doskonała muzyka industrialna jako tło dla wydarzeń, które miały miejsce niemal 3000 lat temu. Charakteryzacja, kostiumy i sceneria nawiązują bardziej do fantasy (a mnie natychmiast kojarzą się ze światem dla AD&D - Dark Sun) niż do starożytnej Grecji.

I szczerze przyznać muszę, jak trailery niemal nigdy nie zachęciły mnie do pójścia do kina, tak tym razem dam się skusić i będę cierpliwie czekał do 24 marca, kiedy będzie miała miejsce premiera filmu.

Ocena: 9/10

Poniżej zamieszczam pierwszy zwiastun (drugi można znaleźć w necie):


A tutaj cały kawałek Nine Inch Nails "Just Like You Imagined":

komentarzy: 4 | Link


notka popełniona 13 marca 2007 Polityka
NAGRODA ZA MILIONOWY KILOMETR

Jak się okazuje IV RP w dziedzinie absurdów postanowiła dogonić, niedoścignioną dotychczas, PRL. Edgar "Gosiu" Gosiewski, mój idol, otrzymał Nagrodę Kielc m.in. za załatwienie umożliwiającego szybkie wykrywanie raka urządzenia, które podniosło standard leczenia. Tylko tyle, że tego urządzenia w Kielcach nadal nie ma.

Jarosław Karyś, przewodniczący klubu radnych PiS, który przyłożył rękę do wręczenia tej nagrody był niezwykle zaskoczony stwierdzeniem dziennikarzy Gazety, że tego urządzenia nie ma. Jednak nie stracił fasonu i rzekł: Najważniejsze jest, że pan minister Gosiewski podejmował określone działania, aby ten PET (Pozytonowy Tomograf Emisyjny dla Świętokrzyskiego Centrum Onkologii w Kielcach - przyp. wesyr) do Kielc sprowadzić.

Jasne Jerzemu Polaczkowi wręczmy już nagrodę za wybudowanie milionowego kilometra autostrady (przecież powiedział, że będą autostrady), a Jaro Ka Czi za wybudowanie XXII RP (bo pewnie będzie jeszcze znowu u władzy). Brawo!

komentarzy: 2 | Link


notka popełniona 14 marca 2007 Polityka
PEDAŁOM STOP

Pewnie Sim znowu mi dowali, że jestem monotematyczny, ale jak mógłbym obojętnie przejść obok pomysłu naszego największego oszołoma Romka? Nie ma takiej możliwości. Tym bardziej, że koleś nie dość, że robi z nas poza granicami Polski jakiś chory, zaściankowy naród, to tu w kraju łamie konstytucję i wisi mu to generalnie poniżej rozporka.

Rozchodzi mi się o projekt ustawy MEN dotyczący zakazu propagowania homoseksualizmu w szkołach. I tak, jak donosi "Dziennik" wychodzi na to, że za wpuszczenie do szkoły jakiejkolwiek gejowskiej organizacji, dyrektor tejże zostanie zwolniony dyscyplinarnie. MEN, z Romkiem na czele, chce aby ustawa obowiązywała od nowego roku szkolnego.

I tu piękny Roman robi się coraz większym wrzodem na dupie Kaczorów, bo kiedy oni starają się naprawić wizerunek Polski jako wolnej od homofobii ten wyskakuje znowu jak Filip z konpii z durnym pomysłem.

Jako komentarz do tej notki zacytuję zapisy z obowiązującej Konstytucji:
Art. 32.
1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Art. 48.
1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

Art. 53.
7. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

I trochę muzyki. "300" przypomniało mi o istnieniu Nine Inch Nails, którech słuchałem z uporem maniaka jeszcze jakiś czas temu. I tak dobry kawałek, pasujący do coraz lepiej przestrzeganych praw człowieka w naszym kraju, to zdecydowanie "Hapiness in slavery":

komentarzy: 10 | Link


notka popełniona 15 marca 2007 Kultura
BANANOWY DYKTATOR

O grze "Tropico", bo o gierce będzie mowa, wspomniał mi podczas swej bytności w Tychach Sim. Niewiele się namyślając w ciągu klku dni wszedłem w jej posiadanie. Zainstalowałem i przeniosłem się w lata 50-te poprzedniego wieku, na jedną z wyimaginowanych wysp bananowych wzorowanych na prawdziwie istniejących karaibach. Wcielając się w rolę dyktatora przejąłem kontrolę nad taką biedną wyspą i rozpocząłem swe panowanie.

"Tropico" to zdecydowanie strategia ekonomiczna, w której wykazać się musimy umiętnością jak naszybszego odkrycia zależności pomiędzy budynkami, zadaniami jakie spełniają, a potrzebami ludności, które jak dla mnie jest zbyt rozbestwione przy dyktaturze (nie odkryłem jeszcze opcji dających możliwość represjonowania nieswornej ludności...).

Gra daje wiele możliwości rozgrywki. Można postawić na produkcję rolniczą lub lekkoprzemysłową lub turystyczną. Przy czym ta ostatnia, wydaje mi się, daje największe dochody.

Grze poświęciłem dopiero 2-3 godziny, więc nie rozpracowałem jej jeszcze dokładnie, ale uczynię to prędzej czy później, bo spodobała mi się ta zabawa.

Ocena: 7/10

komentarzy: 6 | Link


notka popełniona 15 marca 2007 Rozmaitości
MAN IN BLACK?



Jakby się nie wyświetlało to można zobaczyć filmik tutaj lub tutaj.

W Karaczi, w Pakistanie rybacy wyłowili takie cuś. Wcześniej na podobne coś trafili ruskie, ale ze strachu pokroili i zeżarli.

A może był to obcy? Być może to Syrenka Warszawska? Czyżby to czyżyk?

komentarzy: 7 | Link


notka popełniona 16 marca 2007 Polityka
ZAŚCIANEK ODC 176

Generalnie cały świat prze ku rozwojowi cywilizacyjnemu, wolności słowa, czynu, wyboru. Pisory wraz z elpeerem (któremu nota bene odpierdala już całkowicie) ciągną nas w stronę przeciwną. Nowy pomysł tychże oszołomów to zakaz rozprowszechniania pornografii. Tak papierowej jak i tej w internecie (cenzura internetu na wzór ChRLD?). W pełni rozumiem ograniczenie rozpowszechniania tejże dzieciom i młodzieży do lat 18. Ale dorosłym? Pornografia tak jak i inne rzeczy są dla ludzi. Jeżeli ktoś będzie chciał to i tak bez problemu do niej dotrze. Głośnym orędownikiem tego pomysłu jest Marian Piłka (znany nam pomysłodawca zdrowej rodziny - matki, jako gospodyni domowej, przykutej łańcuchem do kaloryfera) i Tadek Cymański (ten co toto zamyka oczy podczas stosunku, bo mogłaby go zgorszyć nagość kobiety...). PiSowi gratulujemy pomysłu rodem z PRL-u. A Polakom gratulujemy pisorów. Następna powinna być prohibicja, nakaz codziennego udziału we mszy i zakaz masturbacji (vide "Wojna Plemników" Big Cyca). To kolejne uderzenie w wolności, które gwarantuje nam konstyucja. Ale przecież można zmienić Trybunał Konstytucyjny i po sprawie... Płacz i zgrzytanie zębów oraz totalna bezsilność spowodowana debilizmem.

Jako porównanie (za: Metro):
Art. 173 kodeksu karnego z 1969 r.:

§1. Kto rozpowszechnia pisma, druki, fotografie lub inne przedmioty mające charakter pornograficzny, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywny.

§2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechnienia takie pisma, druki, fotografie lub przedmioty sporządza, przechowuje, przenosi, przesyła lub przewozi

Projekt nowelizacji kodeksu karnego w 2007 r.:

§1 Kto rozpowszechnia treści mające charakter pornograficzny, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

§1a Tej samej karze podlega, kto treści określone w §1 w celu rozpowszechniania tworzy, przechowuje, przesyła, przenosi albo przewozi.

§1b Jeżeli sprawca przestępstwa opisanego w §1 albo §1a działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

komentarzy: 10 | Link


notka popełniona 20 marca 2007 Ĺťycie
ROMANNA

W przeddzień pierwszego dnia wiosny i tradycyjnego topienia Marzanny przypomnę o pewnej inicjatywie Automobilklubu Chełmskiego. Działacze wyżej wspomnianego napisali do Romna Edukatora by ten zakazał topienia tejże, gdyż może to prowadzić do syuacji, w której dzieci nauczą się, że jedyną drogą do pokonywania trudności jest jej fizyczne unicestwienie. Wpłynąć może to na rozwój agresji wśród dzieci.

Ja bym się tutaj posunął nieco dalej i zabronił dzieciom zabawy w śnieżki, gdyż to chorendalnie wzmaga poziom agresji. Budowa zamków z piasku również nie powinna być dozwolona, gdyż taki zamek można atakować lub bronić, a jaki to może mieć wpływ na rozwój psychiczny dziecka wie każdy.

Nie jest mi znane ustosunkowanie się pięknego Romana do wyżej wspomnianego postulatu, jednakże Romek powinien pamiętać, że topienie Marzanny to tradycja pogańska, która dokonywała się w czasie wiosennego święta Jarego (poświęcone, wyklętej przez chceścijaństwo, Matce Ziemi), które ma zapewnić urodzaj w nadchodzącym roku oraz przywołać wiosnę.

Biorąc pod uwagę dzisiejszą pogodę, nastrój oraz moje podejście do władz naszych wspaniałych proponuję rytualne topienie kukieł Romana, Andżeja (literówka zamierzona) oraz Ka Czi Ch.

komentarzy: 8 | Link


notka popełniona 23 marca 2007 Kultura
KRZYSZTOF JARZYNA ZE SZCZECINA

Przyzwyczajony do wszechobecnego języka angielskiego w filmach z zaciekawieniem posłuchałem języka duńskiego w najnowszym filmie Larsa von Triera - "Szef wszystkich szefów" (Direktoren for det hele). Jest to zaprawdę ciekawe doświadczenie - zastanawianie się (nie rozumiejąc absolutnie nic) nad tym, czy kwesta wypowiedziana przez aktora jest już przetłumaczona lub też dokładnie odwrotnie.

Fabuła filmu opowiada o szefie pewnej duńskiej firmy informatycznej, który bojąc się przyznać własnym pracownikom do tego, że jest ich szefem zatrudnia ambitnego (aż nazbyt) aktora. Jego zadaniem jest granie wysoko postawionego "bossa", tytułowego szefa wszystkich szefów, znanego pracownikom jedynie z e-maili. Aktor ten jest obiektem, na którym pracownicy wyładowują swoje frustracje, z drugiej strony dowiaduje się o "sobie" wielu ciekawych i zwariowanych rzeczy.

Treier stanowi tu narratora opowieści. Nie dość, że sam się pokazuje (jedynie jako odbicie w szybach biurowca rzeczonej firmy informatycznej) to jeszcze zdradza reguły rządzące gatunkiem, z którym mamy do czynienia, czyli komedią. Jako przedstawiciel sztuki z wyjątkowym dystansem i przekoloryzowaniem podchodzi do głównej postaci filmu - aktora - szefa wszystkich szefów, który nie potrafi odnaleźć się w roli szefa a gra sztukę dla sztuki; zafascynowany Gambinim. W końcu zmuszony jest jednak do odrzucenia gry i podjęcia ludzkich decyzji. I to właśnie jest w tym filmie ciekawe i głębokie jak na komedię.

Nietypowe dla kina skrajnie komercjalnego, a sprawdzające się świetnie w tym filmie są zdjęcia kręcone z ręki i liczne cięcia. Trier bawi nas wyszukanym humorem słownym i sytuacyjnym - momentami trzeba wysilić szare komórki by załapać żart.

To co mi się jeszcze podobało to oszczędna gra aktorska i absolutny brak muzyki, który jest praktycznie niezauważalny (zwróciłem na to uwagę dopiero gdy wyświetlono napisy końcowe).

Polecam ten film wszystkim, którzy znudzeni są natłokiem głupkowatych pseudokomedii. I tak jak stwierdziła Ania - przeszliśmy od komedii dla mas ("Testosteron") do komedii ambitnej.

Ocena 8/10

Zwiastun można zobaczyć tutaj

komentarzy: 5 | Link


notka popełniona 23 marca 2007 Kultura
"NA KRAŃCU ŚWIATA"

Pierwszą częśc Piratów z Karaibów oglądałem w domu, na kompie, gdyż nie byłem pewien tej produkcji. Jednakże zadowoliła mnie na tyle, że "dwójkę" oglądałem już w kinie. I tak jak nie lubię metroseksulanego Orlando i "koncentracyjnie" chudej Keiry, to elefkty wizualne, ciekawa fabuła oraz gra Deepa zaciągną mnie do kina na trzecią i ostatnią część Piratów "Na Krańcu Świata".

Trailer pokazuje, że Piraci nic nie stracą w kolejnym sequelu ze swoich efektów, fabuły i ciętych dialogów. Pozostaje poczekać do 25 maja, kiedy to film ma wejść na ekrany kin.

komentarzy: 3 | Link


notka popełniona 26 marca 2007 Kultura
PRZECHODNIU, POWIEDZ SPARCIE, TU LEŻYMY - JEJ SYNY*

"300" to kolejna adaptacja komiksów Franka Millera (wcześniej "Sin City"). I tak jak poprzednia ekranizacja kompletnie mi się nie podobała tak ta urzekła mnie od samego początku.

Fabuła filmu opowiada o walce niewielu przeciw wielu, czyli o trzystu dzielnych Spartanach, którzy w 480 roku p.n.e. stawili opór niezliczonym hordom Perskiej armii króla-boga Kserksesa. I przyznać trzeba szczerze, że opowiada o tym bardzo ciekawie. A tym bardziej godne jest to pochwały, gdyż przebieg tej historii zna chyba każdy.

Od strony wizualnej film mnie zachwycił. Najpierw ziarnistość obrazu i beżo-brązowa kolorystka (momentami przechodząca niemal w czerń i biel). Następnie niezwykle surowe krajobrazy górzystych i skalistych ziem Grecji. Najwięcej braw należy się za charakteryzację i stroje wojsk perskich oraz dodających fantastycznego smaczku przeróżnych dziwolągów (od Nieśmiertelnych zaczynając na kacie, który zamiast przedramion ma ostrza).

Sceny walk nakręcone zostały perfekcyjnie - z jednej strony realistycznie (doskonale pokazujące taktykę falangi, gdzie cały oddział walczy jak jeden mąż), z drugiej komiksowo (zwolnienia, bryzgająca cyfrowa krew). Dodając do tego rewelacyjną muzykę jako tło do ścielącego się gęsto trupa oraz odcinanych rąk i nóg dostajemy sceny, które chętnie się zobaczy ponownie.

Strona fabularna również jest niczego sobie; choć zbyt dużo mowy tu o wolności. Ciekawe jest wprowadzenie, które wyjaśnia takie a nie inne zachowanie Spartan. Mowy są nieco patetyczne ( przypuszczam, że autorzy oparli się na mowach filozofów greckich), ale nie brak w nich też rozluźniających humorystycznych akcentów. Ramy historyczne zablokowały nieco możliwość wprowadzenia ciekawych postaci oraz większych emocji.

Przesłanie filmu również wydaje się być łatwe - wolność, niezależność jako najwyższe z wartości. Przestrzeganie prawa, honor i nieustępliwość jako najważniejsze cechy. I dobrze, że przesłanie jest tak zauważalne. Może do kogoś dotrze... A film polecam, szczególnie na dużym ekranie.

Ocena 8,5/10

I jeszcze czterominutowy wyjątek ze scenami z filmu:


* - epigram Symonidesa: "Przechodniu, powiedz Sparcie, tu leżymy - jej syny. Posłuszni jej prawom do ostatniej godziny."

komentarzy: 16 | Link


notka popełniona 27 marca 2007 Rozmaitości
SZPAKU MORDERCĄ

Dzisiaj coś weselszego niż zazwyczaj (choć czy może być coś śmieszniejszego niźli głupota naszych politykierów?). Poniższa informacja dotyczy zajścia podczas ostatniego meczu reprezentacji Polski z Azerbejdżanem, podczas którego Dariusz Szpakowski, mistrz metafory oraz gafy, "uśmiercił" 33 letniego Adama Ledwonia. Kiedy wyliczał reprezentantów, któzy zdobyli debiutanckiego gola dla reprezentacji najpierw pomylił mecz, w którym czterech zawodników po raz pierwszy strzeliło bramki (powiedział z Gruzją, a Mirek Trzeciak go poprawił na Grecję). Później powiedział "W tamtym spotkaniu gole strzelali (...) Krzyszof Nowak, nieżyjący już niestety Adam Ledwoń". Rodzice wspomnianego Ledwonia, usłyszeli to na antenie i rozpoczęli wydzwanianie do syna. Jak się okazuje bezskutecznie, gdyż ten był poza domem i telefonu nie odbierał.

Jak jeden przecinek może narozrabiać...

Z archiwum X: "Teraz pokażemy bramki z tego meczu dla tych, którzy widzieli, ale myślę, że chętnie obejrzą je jeszcze ci, którzy nie widzieli" - Dariusz Szpakowski

komentarzy: 11 | Link


notka popełniona 28 marca 2007 Polityka
50., PRZEPRASZAM?

Ja już zupełnie głupieję. Po raz pierwszy daję ikonke "OK" do notki o Romanie. Toż to niemal niemożliwe, ale tak to jednak muszę ocenić. Może to z okazji mojej 50. notki? Usłyszawszy w RMF informację jakoby Roman przeprosił Jurka Owsiaka za to, że ktoś z MEN żądał od dyrektorów szkół przeprowadzenia śledztwa czy dzieci i nauczyciele nie byli zmuszani przez WOŚP do brania udziału w kwestowaniu i wspieraniu akcji.

„Panie Jurku, przepraszam za całe nieporozumienie…” - Tak zaczął rozmowę Edukator. Sam Owsiak był (jak i my wszyscy) zaskoczony: "Jest to duże wydarzenie, ponieważ to słowo w ustach naszych polityków raczej nie jest często… Co ja mówię! W ogóle nie jest używane."

Romku gratuluję postawy i odwagi cywilnej. Z drugiej strony wychodzi na to, że albo głupio Ci się zrobiło po idiotycznym pomyśle (i naszła cię refleksja) lub w MEN pracują jeszcze większe oszołomy niż ty.

Dla równowagi:
Szczere przeprosiny Oleksego - Przepraszam, że Kwaśniewski jest krętacz, Borowski defraudant i za to, że Szmajdziński jest buc...

I dedykacja od Wojtka Wierzejskiego dla Romana - Elton John "Sorry seems to be the hardest word":

komentarzy: 7 | Link


notka popełniona 29 marca 2007 Polityka
MEDAL OD ROMANA

Niedługo musiałem czekać by z Romka pokpić. Kolejnym bzdetem, który wymyślił jest odznaczenie prałata Jankowskiego Medalem Komisji Edukacji Narodowej (najwyższe odznaczenie przyznawane przez ministra oświaty - zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji z 2000 roku medal ten może być przyznany za "szczególne zasługi dla oświaty i wychowania"). Czynem tym wyraża kpinę wobec wszystkich nauczycieli i osób, które poświęcają się nauczaniu i wychowywaniu. Zgroza.

Po raz kolejny gratuluję głupoty edukatorowi. Rozumiem, że wybitnym osiągnięciem w dziedzinie oświaty i wychowania były nieprawidłowości w funkcjonowaniu plebanii i niewłaściwe relacje kapłana z ministrantami jak ładnie nazwano nieudowodnione mu molestowanie ministrantów. Może jednak dostanie medal za firmowaną własnym nazwiskiem, wodę mineralną? Może za sprzedaż "cegiełek" w postaci australijskiego wina "Monsignore" – 'Prałat'? A może za huczną imprezę z okazji 70. urodzin? Niepotrzebne skreślić.

Dla lepszego zrozumienia osiągnięć wychowawczych Jankowskiego przedstawię dwie jego publiczne wypowiedzi:
Zgroza ogarnia, gdy narzucane nam są prawa wymyślone w gabinetach wrogich katolikom masonów, żydowskich bankierów czy ateistycznych socjalistów z piekła rodem - kazanie z 2005 roku
Gwiazda Dawida wpisana jest w symbolikę swastyki! - Gazeta Wyborcza w relacji z procesu z P. Huelle, 23.04.2005

komentarzy: 6 | Link


notka popełniona 30 marca 2007 Kultura
WIOCHMEN REJSER


Dzisiaj zdecydowanie na pogodnie. Tak na weekend. Całkiem na opak, kiedy dzisiaj w pracy wszyscy żyją tematem aborcji i polityką z nim związaną, ja oleje politykę i zajmę się krótką recenzją gry karcianej "Wiochmen Rejser", którą miałem okazję poznać wczoraj dzięki uprzejmości Andrzeja.

W generalnym założeniu gra polega ns dojechaniu furmanką pełną siana, dociążoną sześciorgiem dzieci (jako balast), do mety. A przejazd łatwy nie jest bowiem suniemy swoimi wozami po betonowych płytach drogi wokół byłego pegeeru. Zwycięża ten kto pierwszy dojedzie na balangę do remizy (na metę) z przynajmniej jednym dzieciakiem. Automatycznym przegranym jest ten furman, który podczas wyścigu straci wszystkie dzieciaki. A stracić je łatwo - wyboistą droga, ostre zakręty, ciosy batami, nahajkami i takie tam.

"Wiochmen Rejser" jest grą zdecydowanie na wesoło, z zabawnymi rysunkami oraz opisami na kartach. Niestety Andrzej na ostatniej prostej wyprzedził mnie o długość nahajki i wygrał, ale jeszcze się odbiczuję, znaczy odegram. Biorąc pod uwagę, że gra kosztuje 20 zł i może się w nią pobawić do 4 osób, warto dokonać zakupu i stanąć w szranki w innymi śmierdzącymi tanim winem furmanami...

Dla podtrzymania dobrego nastroju wyjątek z bash.org.pl:
'Jolka' A dlaczego Ormianie mają czarne opaski?
'Kibol' Coś się z ich premierem stało.
'Jolka' Aha... ciekawe co by było, gdyby z naszym coś...
'Kibol' Tak samo by było jak teraz, 14 tysięcy ludzi by krzyczało "Jeszcze jeden!"


Oraz nieznany zbytnio w Polsce Godsmack:

komentarzy: 5 | Link



Kratko-grafika pobrana z sieci. Szablon za: Urszula Łupińska