E K S T R A W E R T Y C Z N Y   O J C I E C   D Y R E K T O R

K A T E G O R I E
Całość (85)
Polityka(36)
Kultura(18)
Rozmaitości(16)
Ĺťycie(14)
P R Z Y J A C I E L E
Annie
BTD
Ewidentnie
Hemoroid
Kirek
Kilvanteer
Magnes
Nixos
Neurocide
Neurocide @ polter
Nolron
Trip
Zymnos (Sim)
O D W I E D Z O N Y
przez liczniki gości
P O P E Ł N I O N Y C H
notek: 85
S Z N U R K I
Oznaczenia na blogu
Underground Pub
Moorhold
Knight of Darkness
Jakub Wędrowycz
Basoofka
A R C H I W U M
[ 2021 ] 06 05 04 03 02 01 [ 2020 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2019 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2018 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2017 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2016 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2015 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2014 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2013 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2012 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2011 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2010 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2009 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2008 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2007 ] 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 [ 2006 ] 12 11 10 09
P L A Y L I S T A
P O P I E R A M

Roman Giertych - strona




Najlepsze Blogi
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

notka popełniona 1 czerwca 2007 Rozmaitości
NESSIE WRÓĆ?


Sporo pracy, nauka oraz coraz większe przemeczenie są przyczyną braku twórczej aktywności na blogu. Jak na razie nie widać jeszcze światełka w tunelu, które mogłoby świadczyć o polepszeniu się mojej sytuacji czasowo-śpiąco-wypoczynkowej.

Póki co, dzięki amotorskiemu nagraniu przez 55-letniego technika laboratoryjnego, Gordona Holmsa, odżyje na nowo zainteresowanie legendą, którą zapoczątokwało w 1933 roku małżeństwo Mackay. Mowa tu oczywiście o Nessie, potworze z Loch Ness, który obok kiltu i dud jest najbardziej rozpoznawalnym symbolem Szkocji. Pierwsza wzmianka w lokalnej gazecie Inverness Courier pochodząca z 14 kwietnia 1933 roku podawała coś takiego:

"Oto w piątek zeszłego tygodnia mieszkający w pobliżu Inverness znany biznesmen jechał wraz z żoną północnym brzegiem jeziora. W pewnej chwili oboje w osłupieniu skonstatowali, że coś przerażającego wyrzuca w górę wodę [...] Stworzenie baraszkowało całą minutę. Kształtem przypominało nieco wieloryba. Wzburzona woda pieniła się i przelewała jak we wrzącym kotle [...]. Patrzący odnieśli wrażenie, że uczestniczą w niesamowitym wydarzeniu, i uświadomili sobie, że nie był to zwykły mieszkaniec głębiny."

Od tego czasu zaczęła się historia Nessie. Tysiące opowieści, setki zdjęć, dziesiątki nagrań miały dowodzić istenienia Nessie, jednak naukowcy wszystkie te "dowody" obalają.

Od pierwszego nagrania mija 77 lat. Film przestawiony przez Gordona Holmsa wydaje się być najlepszym, a dzięki ujęciu linii brzegowej wyklucza się oszustwo. Co na to poszukiwacze niezwykłych historii? Co zamieszkuje najgłębsze jezioro w Szkocji? Zobacz sam - na stronach CNN (dalej kliknij "Watch the 'monster' footage ").

Jako smaczek dla konesera doskonały kawałek funky w wykonaniu Bootsy Collinsa:

komentarzy: 4 | Link


notka popełniona 4 czerwca 2007 Rozmaitości
FUTURYŚCI?

Pomyśleć, że to było 30 lat temu...

komentarzy: 2 | Link


notka popełniona 5 czerwca 2007 Kultura
PIRACI Z KARAIBÓW 3


Wczoraj, korzystając z rzadko nadarzającej się okazji wypadu do kina, wybraliśmy się z Anią na Piratów z Karaibów: Na krańcu świata. Tak jak podobały nam się poprzednie części tak i trzecia odsłona przygód piratów przypadła nam do gustu.

Wielowątkowość trzeciej części Piratów jest niezaprzeczalnym faktem, jednakże, w przeciwieństwie do wielu recenzentów, nie mogę powiedzieć, aby można było się w nich specjalnie pogubić. Ten zabieg w połączeniu z zaskakującymi zwrotami akcji stanowi dla mnie kwintesencję tego gatunku.

Przedstawiciel Wschodnioindyjskiej Kampanii Handlowej Lord Beckett (Tom Hollander) wypowiada wojnę wszystkim piratom, chcąc morzom narzucić swoją władzę. Pomóc ma mu w tym, szantażowany przez Becketta, kapitan Latającego Holendra - statku-widmo - Davey Jones (Bill Nighy). Niezadowoleni tym stanem rzeczy piraci postanawiają zwołać Radę składającą się z dziewięciu najważniejszych pirackich kapitanów. Problem w tym, że brakuje im jednego z posiadaczy talara (jako talar przetłumaczone zostało oryginalne the nine pieces od eight - przedmiot ten legitymował udział w Radzie) - Jacka Sparrowa. Po niego, do Luku Davey Jonesa (czyli krainy umarłych), wyruszają, znani z poprzednich części, William Turner (orlando Bloom), Elisabeth (Keira Knightley), wspierani przez przywróconego z krainy umarłych kapitana Barbossę (Geoffrey Rush).

Całość filmu, trwającego niemal trzy godziny, prowadzona jest w doskonałym tempie, rewelacyjnych efektach specjalnych wzbogaconych świetną muzyką. Rozluźniające humorystyczne sceny lub dialogi zostały dobrze wkomponowane w konwencję, którą, jak dla mnie, zapoczątkował 55 lat temu Karmazynowy Pirat z Burtem Lancasterem w roli głównej. Producenci, scenarzyści dokładnie trafili w lukę, jaką stanowią filmy przygodowe.

Reasumując - kawał świetnego kina, które warto zobaczyć na dużym ekranie.

Ocena: 6,5/10

komentarzy: 7 | Link


notka popełniona 12 czerwca 2007 Kultura
ZABIĆ PREZYDENTA


Ostatnie kilka tygodni, oprócz pracy na dwóch etatach, czas zajmuje mi nauka do sesji egzaminacyjnej, więc ukulturalniam się na raty. I na razie nie chodzi mi o zabicie kaczora (chociaż nie miałbym nic przeciwko). Znaczy filmy oglądam w kilku częściach do zaśnięcia, do dobudzenia się, do śniadania czy obiadu. Tak też oglądałem film Death of a president, czyli u nas Zabić prezydenta. Na całe szczęście akcja nie jest wartka, wątków zbyt wielu nie ma i generalnie łatwo się w tym obrazie połapać, nawet kiedy nie ogląda się go za jednym razem.

Akcja tego brytyjskiego paradokumentu ma miejsce w Chicago w październiku 2007 roku, gdzie Bush dżunior ma spotkanie z biznesmenami. Już podczas dojazdu na konferencję tłum demonstrujący swoją niechęć do prezydenta przerywa kordon policyjny i próbuje zablokować drogę przejazdu kawalkady pojazdów. Jednemu z demonstrantów udaje się nawet dotrzeć do samochodu prezydenta. Po spotkaniu, podczas pozowania do zdjęć Bush zostaje dwukrotnie postrzelony, następnie odwieziony do szpitala, gdzie mu się umiera.

Całość akcji przerywana jest wywiadami z ochroną, pracownikami Białego Domu, podejrzanymi. Pojawiają się także zdjęcia z monitoringu ulicznego oraz pobliskich budynków.

Ciekawym zabiegiem jest wkomponowanie archiwalnych zdjęć z wizyty Dżordża Krzaka w Chicago. Są tak dobrze dobrane i dopasowane, że niemal nie da się poznać, że miały już miejsce (dla kogoś kto zna miasto i inne takie szczegóły mogą oczywiście być jawnie fałszywe).

Film w ciekawy sposób pokazuje politykę USA, Busha, jego rządu, poglądów amerykanów – zwolenników i przeciwników prezydenta, które można skonfrontować z, naszym, europejskim podejściem do USA.

Nie jest to rewelacyjny obraz. Zdecydowanie całkiem przeciętny. Nie przykuwa uwagi, ale jeśli ktoś lubi programy Discovery to powinien zobaczyć.

Ocena 4,5/10

komentarzy: 4 | Link


notka popełniona 25 czerwca 2007 Rozmaitości
WODA SODOWA

To, że władza uderza ludziom do głowy jak woda sodowa jest powszechnie znanym faktem. Jeżeli do tejże głowy uderzą jeszcze procenty - afera murowana. Nie inaczej zdarzyło się we Wrocławiu, gdzie - radni - jeden ex-peowiec i jeden jeszcze-peowiec (zapewne już nie długo) poczuli się tak ważni, że wszczęli awanturę w restauracji gdzie robili mieszankę z bąbelków i procentów. I za nic mając prawo, które w pewnej mierze też kształtują (a na pewno wykonują; sic!), pobili policjanta, który próbował ich uspokoić. Na szczęście szybko zostali spacyfikowani. Szczerze liczę, że zostaną przykładnie ukarani - pozbawieni mandatów radnych, z grzywną i odsiadką włącznie (chociaż to ostanie może nie, bo będą zaś "radzić" zza krat).

Do pomocy w zdefiniowaniu tego zachowania z pomocą przyjdzie nam Romek Edukatorek:
Głupota - niedostatek rozumu przejawiający się brakiem bystrości, nieumiejętnością rozpoznawania istoty rzeczy, związków przyczynowo-skutkowych, przewidywania i kojarzenia.Charakteryzuje się pychą, śmiałością, podejrzliwością, niskim lub nieistniejącym samokrytycyzmem, niezdolnością do zdziwienia, dążnością do ekspansji. Używany jest w stosunku do osób o niższym, bądź niewystarczającym ilorazie inteligencji.
Termin ten nie jest używany obecnie w nauce, chociaż w XIX wieku próbowano tworzyć klasyfikację różnego rodzaju głupców i głupoty. Określenie kogoś mianem głupca jest także pejoratywne.
Głupota teoretyczna to przekonanie o posiadaniu wiedzy, której w rzeczywistości się nie posiada.
Głupota praktyczna to nieumiejętność odpowiedniego postępowania i zachowania.

komentarzy: 4 | Link


notka popełniona 28 czerwca 2007 Rozmaitości
S-F TV

Rano, oglądając do śniadania TVN24 aż zadławiłem się wcinanymi Nesquikami, kiedy zobaczyłem wiadomość o tym co podaje białoruska TV. Otóż dowiedziałem się, że w Polsce białoruscy studenci przechodzą szkolenie terrorystyczne. Jako dowód pokazano jakieś zapiski w pliku *.txt z dwoma hasłami typu terrorist i TNT. Po krótkiej refleksji doszedłem do wniosku, że coś w tym jest. Ostatecznie lat temu kilka, jak wyśledził przyjaciel Andżeja Leppera, talibowie lądowali w Klewkach po świeże zapasy wąglika. W niedalekiej czasowej odległości od tych wiekopomnych wydarzeń przez Polskę przejeżdżał transport paliwa atomowego do elektrowni w Temelinie. I tu próbowano dokonać sabotażu jak to podaje prasa. Prawdą jednak była chętka poskich terrorystów na owo paliwo, które posłużyć mogło do producji bomby atomowej (ponoć do skasowania sejmu; ale może do użytku zewnętrznego - przeciw Białorusi na ten przykład). Przecież każdy wie, że w Polsce są "tajne" więzienia CIA, w których przetrzymywani są najlepsi nauczyciele terroryzmu z Afganistanu czy Iraku. Tak, Polska może sie poszczycić teraz i szkoleniami terrorystycznymi.

Na deser ilustracja muzyczna - stary, dobry Kreator z wymownym kawałkiem "Suicide Terrorist":

komentarzy: 6 | Link


notka popełniona 29 czerwca 2007 Kultura
"DZIEDZICTWO TEMPLARIUSZY"

Na "Dziedzictwo Templariuszy" Steve'a Berry natknąłem się całkiem przypadkowo podczas jednej z wielu wizyt w EMPIKu (nota bene powinienem mieć zakaz wstępu do tego przybytku, bo jeszcze się chyba nie zdarzyło, abym wyszedł stamtąd bez jakiejś zakupionej książki). Leżała na nowościach. Może okładka nie jest atrakcyjna, lecz tytuł mnie zaintrygował. Cena nie była wysoka (ok. 30 zł), więc bez większego zastanowienia nabyłem tę pozycję. Niestety dwie prace plus zbliżająca się, a następnie trwająca, sesja egzaminacyjna spowodowały, że przeczytanie jej zajęło mi miesiąc z okładem.
Cotton Malone jest byłym agentem specjalnym Departamentu Sprawiedliwości USA, który po rozwodzie przeniósł się do Kopenhagi by wieść spokojny żywot antykwariusza, dzięki pomocy multimilionera i mecenasa sztuki Henrika Thorvaldsena. Pewnego dnia Malone ma spotkać się ze swoją byłą przełożoną, Stephanie Nelle, ale na przeszkodzie staje, jak się początkowo wydawać może, zwykły złodziejaszek. Od tego momentu akcja zaczyna nabierać szybkości. W niedługim czasie bohaterowie przenoszą się w piękne tereny południowej Francji i Pirenejów, by wciągnąć się w poszukiwanie skarbów templariuszy, który wciąż, od XIV, pozostaje w ukryciu.
Każdy z bohaterów ma własną misję do spełnienia. Każdy z nich boryka się z jakimiś problemami, które moga zostać rozwiązane w trakcie poszukiwań. I co najlepsze, nikt z nich nie pragnie bogactwa, a wiedzy.
Powieść ta napisana jest językiem łatwym i przyjemnym. Akcja prowadzona jest poprawnie, choć brakuje tu nagłych, niespodziewanych zwrotów. Postaci są ciekawe tak samo jak tematyka. Czyta się przyjemnie, chociaż nocy dla czytania tej pozycji bym nie zarwał.
Reasumując dla kogoś kto się wychowyał na Panu Samochodziku i lubi tajemnice będzie to ciekawa książka, dzięki której można dowiedzieć się kilku ciekawych faktów z historii. Z resztą bardzo ciekawe jest posłowie, gdzie autor zaznacza elementy, które są faktami i te, które są fikcją.
Polecam.

Ocena: 7/10

komentarzy: 6 | Link



Kratko-grafika pobrana z sieci. Szablon za: Urszula Łupińska