Serwis Moorhold.net założyłem wraz z Drago (Bartkiem) ponad 6 lat temu. Od tego czasu miał chwile dobre i złe. Niestety tych złych więcej. Głównie z winy lenistwa, braku czasu, chęci i całej masy innych przyczyn, które wynikają z pierwszej przeze mnie wymienionej.

Było kilka prób wskrzeszenia serwisu. Jedne mniej inne zupełnie nieudane. Ale pojawiło się światełko w tunelu. Nadal są chętni, są ludzie, którzy chcą Moorholda, a ja nie umiem z niego zrezygnować. I przy odrobinie zapału, dobrej woli miejmy nadzieję, że wrócimy do życia.

Od dwóch dni pracujemy z Bulkersem nad nowym, łatwym silnikiem (CMS), który pozwoli usprawnić działanie serwisu, który moim zdaniem umarł przez brak możliwości tworzenia go przez użytkowników. Teraz ma to być inaczej.

Po latach znowu chcę żeby to żyło. Choć moja praca włożona w treść będzie inna niż kiedyś, to postaram się przetrzeć szlak, dać możliwości rozwoju i motywacji.
Name:

Komentarze:

25.11.2007, 22:13
wesyr
Działa. Pracujemy nad dodatkowymi modułami i wyglądem.

25.11.2007, 21:25
Tomakon
Dość chlipania.

Czas wziąć się do roboty.

I co tam z tym silnikiem ?

24.11.2007, 17:15
A'ker
Eh, tak... Moorhold to teraz głównie wspomnienia. W wielu miejscach skończyły sie dyskusje na różne tematy, a z racji tego, że nei ma zadnych nowych osób, świeżej krwi, to nie ma nowych problemów, nie ma jakiegoś innego spojrzenia na tamte sprawy. Myślę, że to jest główny problem Moorholda. Trzeba by to wszystko rozruszać. Sam silnik nie przywróci Moorholdowi dawnej światłości, ale może być to jakiś pierwszy krok do rozwinięcia skrzydeł na nowo. Ja zawsze będę chętny do pomocy. Choć mam mało czasu i często mam długie zastoje w pracy, to zawsze coś pomogę.

23.11.2007, 23:31
Neurocide
Ważna była jakaś wiążącadecyzja o zamknięciu lub odbudowie. Obawiałem się tej pierwszej, ale na szczęscie stało się inaczej. Nowy silnik to dopiero pierwszy krok, choc o fundamentalnym znaczeniu. Moorhold to dla mnie jakas wartosć, kupa wspomnień, kilka rewolucyjnych zrywów, które zatrzymały sie w połowie. Dziś dostajamy wreszcie to co postulowałem już dawno - silnik, na którego barkach oprzeć mozna całą konstrukcję redakcji.

23.11.2007, 14:15
Sim
Moorhold to dla mnie coś bardzo cennego. To sporo wspomnień. W zdecydowanej większości bardzo jasnych. To świetni ludzie w całej Polsce, których poznałem. To wiele konstruktywnych i merytorycznych dyskusji, które odbyłem na forum.

To także coś więcej, o czym nigdy do tej pory nie pisałem. Na Moorholda zostałem zaproszony wówczas, gdy na moim niebie zaczęły zbierać się burzowe chmury. Miałem przed sobą bardzo ciężkie dwa lata, starcia ze złymi ludźmi, przykrości i zawody. W takich chwilach, człowiek jak nigdy, potrzebuje wsparcia. Choćby chwili rozmowy. I Moorhold mi to dał. Gdy czułem, że świat jest bardzo wrogi i niebezpieczny, miałem jednocześnie świadomość, że jest takie miejsce w rzeczywistości (bo trudno napisać na Ziemi), w którym można odpocząć od problemów, spotkać przyjaznych ludzi z którymi łączyło mnie hobby, poczuć się docenionym, powygłupiać się, odprężyć. Taka swoista bezpieczna przystań.

Nikogo więc nie zdziwi, że zaangażowałem się w Moorholda całym sercem. Nie znam się w ogóle na informatyce, ale jak mogłem starałem się pomóc, przede wszystkim mobilizując, moderując i ściągając do serwisu nowych użytkowników. Niestety, jak wiadomo, życie to nie jest bajka. Gdy mój entuzjazm na Moorholdzie sięgnął zenitu, coś złego zaczęło się dziać z serwisem. Najpierw były problemy techniczne. Stopniowo zaczęły one zniechęcać użytkowników. Forum zaczęło pustoszeć, redakcja nie robiła prawie nic. A potem zaczęły się problemy z ludźmi. Nie jest to miejsce na rozliczenia, ani nie jest też to moim zamiarem, chcę tylko powiedzieć, że mój entuzjazm nie udzielał się innym. Gdy to do mnie dotarło, poczułem wielki żal. Nie składałem broni, starałem się pomagać na miarę swoich możliwości jedna reforma serwisu, czyli przeprowadzka na nowy serwer, się udała ale potem było już tylko gorzej. Zawsze ten sam schemat – najpierw entuzjazm, gromkie obietnice, że przywrócimy serwisowi dawną świetność, jakieś drobne działania w tym kierunku a potem cisza, odwrót, zostawianie pracy niedokończonej.

Długi czas nie umiałem się z tym pogodzić ale nie dawno zrozumiałem w czym jest rzecz. Przez analogię. Podobny proces zaobserwowałem wśród wszystkich ludzi, zrzeszonych w kilku grupach, z którymi kiedyś namiętnie grałem w RPG. Gdy rzucało się hasło wznowienia grania na początku nie było sprzeciwu, był nawet entuzjazm, chęć zrobienia czegoś. A potem? Cisza. Nie odpowiadanie na maile. Wymigiwanie się. Lawirowanie. I dotarła wreszcie do mnie smutna prawda – niestety, jestem już za stary na te zabawy, czy mi się to podoba czy nie. Ja jeszcze nie wyrosłem z roleplayoów, ale jestem ostatnim takim osobnikiem w okolicy. Wszyscy inni przestali się nim emocjonować, dali się całkowicie porwać przez inne hobby lub prozę życia dorosłego. Wybór więc był prosty – albo dalej pogrążać się w frustracji albo zmodyfikować swoje podejście i nabrać do tego trochę dystansu. Oczywiście wybrałem to drugie.

Twoja deklaracja Wesyrze niestety przychodzi nieco za późno. Przykro mi to mówić, ale szczerze mówiąc już w tego typu postulaty nie wierzę. Zbyt wiele razy w przeszłości pozostawały one tylko na papierze. Nauczyłem się postrzegać Moorholda inaczej niż żywy serwis (bo to prowadziło tylko do frustracji) – jako swego rodzaju pokój z pamiątkami, bardzo dla mnie cennymi. Ale symbolizującymi okres bezpowrotnie zamknięty. Będę trzymał kciuki za reformę, będę zaglądał i pisał, ale nic ponad to. Nie chcę więcej frustracji, bo te szybko przerzucają się na negatywne odczucia do innych ludzi. Pomyślnych wiatrów!